Spacerkiem na Przysłop pod Baranią Górą

Chcesz się wybrać w góry, ale rodzina kręci nosem? Znajomi niekoniecznie lubią się wspinać? A może męczy Cię kac i nie chcesz się zbyt wysilać? Niezależnie od okoliczności, Przysłop pod Baranią Górą będzie dobrym wyborem.

Opisywana trasa – mimo, iż dość długa – zdecydowanie nie należy do męczących, a nawierzchnia to w 95% asfalt. Startujemy z parkingu w Wiśle Czarne i spokojnym tempem kierujemy się czarnym szlakiem wzdłuż Czarnej Wisełki. Wzniesienie terenu jest znikome, nawierzchnia gładka.

Jeżeli szukasz górskich wyzwań, to zły wybór. Jeżeli chcesz się po prostu przejść, żeby nie spędzić kolejnego popołudnia z Netflixem, na pewno się nie zawiedziesz. Tym bardziej, że okoliczności przyrody są całkiem przyjemne.

Przystępność szlaku powoduje, że mimo niespecjalnej pogody, ruch jest spory. Oprócz spacerowiczów mijają nas też biegacze, rowerzyści i nartorolkarze.

I tak sobie spacerujemy, aż w końcu dochodzimy do miejsca, w którym szlak łączy się z czerwonym. Kawałek dalej czerwony odbija w lewo. Decydujemy się na niego skręcić.

Sytuacja zmienia się diametralnie. Robi się stromo – na początku nawet bardzo. Nawierzchnia to mieszanka korzeni, luźnych kamieni i błota. A do tego zalegające gdzieniegdzie resztki pierwszego tej jesieni śniegu, coraz gęstsza mgła i padający z nieba deszcz. W końcu czujemy, że jesteśmy w górach.

Niestety – albo stety – ten odcinek nie jest zbyt długi. Pozwala jednak nieco się zmęczyć i stanowi fajne urozmaicenie na trasie. Kilkuminutowa wspinaczka wyprowadza nas do szerokiej, szutrowej drogi dojazdowej do schroniska. Kilka kolejnych minut spaceru, mijamy Izbę Leśną i w końcu docieramy do celu.

Z daleka schronisko wygląda jak wielorodzinny budynek mieszkalny z minionego ustroju. Wewnątrz przypomina w miarę nowoczesny hotel. Miłośnicy klimatycznych, ciemnych chat, nie będą zachwyceni. Mimo to miejsce jest bardzo fajne, z dobrym jedzeniem, bardzo dobrym piwem i miłą obsługą. I do tego ceny mają przystępne, w odróżnieniu od niektórych hipsterskich schronisk, w których łatwo zostawić majątek (Skrzyczne, to o Was ;)).

W drodze powrotnej postanawiam ominąć stromy kawałek czerwonego szlaku i zejść drogą dojazdową. Jest nieznacznie dalej, ale dużo łagodniej. To zdecydowanie łatwiejsza opcja dla mniej wprawionych piechurów i marudnych dzieci. I dla rowerzystów.

Jako samodzielna wycieczka opisana trasa sprawdzi się tylko w określonych warunkach. Ale może też być preludium przed dalszą wyprawą na Baranią Górę. A na rower? Jak najbardziej. Zwłaszcza na gravela. Tym bardziej, że w okolicy nie brakuje dróg pożarowych i dojazdówek idealnych dla tego typu rowerów!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *