Otwarcie Babia Góra Trails

Kompleks Babia Góra Trails w Zawoi wystartował i z miejsca stał się jedną z najbardziej obleganych miejscówek w Polsce.

Niestety my w Zawoi byliśmy tylko na chwilę, więc na pełnoprawny opis miejscówki trzeba będzie poczekać – pewnie do wiosny. Póki co kilka pierwszych wrażeń na gorąco. Chociaż… patrząc na to, co działo się na miejscu w sobotę i scrollując Facebooka zastanawiam się, czy jest w Polsce ktoś, kto jeszcze tej miejscówki nie odwiedził.

Jako miejsce startu warto wybrać parking przy dawnym Centrum Górskim Korona Ziemi. Parking dość spory, a jednak w sobotę okazał się ciasny. Na szczęście przyjeżdżając chwilę przed południem byliśmy jeszcze w stanie znaleźć miejsce. Niestety spóźniliśmy się na oficjalne otwarcie i część artysty… poświęcenie ścieżek. Dzięki temu mogliśmy od razu wskoczyć na rowery.

Twórcy przygotowali w sumie osiem tras:

  • Pobłędny, Mosorny i Zimna Dziura – trzy odcinki podjazdowe o łącznej długości ponad 6 kilometrów;
  • Sokolica – trasa niebieska, prawie 5 kilometrów czystego flow;
  • Rydzowy – trasa zielona, nieco ponad kilometr;
  • Wilcza Łapa – trasa czerwona. Nie wiem czemu, ale o tym za chwilę…
  • Diablak – trasa czarna, 1,7 kilometra;
  • Tabakowy – trasa prowadząca na Słowację i z powrotem;
  • dodatkowo przy parkingu znalazło się miejsce na plac treningowy – pumptrack, stoliki itp.

Niestety dwie ostatnie trasy sobie odpuściliśmy. Tym chętniej do Zawoi wrócimy. Wszystkie oznaczenia są bliźniacze z tymi w bielskim kompleksie Enduro Trails. Trudności tras wydają się jednak nieco na wyrost, czego przykładem jest dla mnie Wilcza Łapa. Ale po kolei:

Pobłędny, Mosorny i Zimna Dziura czyli „daleko jeszcze?”

Aby dojechać na początek Sokolicy trzeba pokonać wszystkie trzy podjazdy, dlatego wrzucam je do jednego wora. Podjazd jest bardzo łagodny, dzięki czemu zdobywanie wysokości przychodzi bezboleśnie. No, może poza samą końcówką. Do tego podjazd jest gładki, urozmaicenia w postaci „rock gardenów” występują rzadko. No i nie jest tak kręty, jak Daglezjowy w Bielsku-Białej. Niestety ta walka o łagodność odcinka podjazdowego spowodowała też, że jest on masakrycznie rozwleczony, a emocji tu mniej niż na rybach. Lepiej wziąć ze sobą jakąś książkę albo przygotować zawczasu kolejny odcinek ulubionego serialu w telefonie – może wtedy podjazd nie będzie tak bolał…

Sokolica – drżyj Twisterze!

W tym roku zaliczyliśmy sporą ilość tras typu „flow”. Sokolica pojawiła się na tej liście stosunkowo późno, ale od razu wskoczyła do czołówki. Stoliki, muldy, fantastyczne bandy – słowem wszystko to, czego od takiej trasy należy wymagać!

Ale o co chodzi – Wilcza Łapa

W drodze na Wilczą Łapę można sobie przysiąść na stoku i pokontemplować widoki.

Problem w tym, że nie do końca tę trasę rozumiem. Po pierwsze jest mocno oddalona od reszty. W dodatku, żeby wrócić po zjeździe na parking lub na pozostałe ścieżki, trzeba zrobić sobie wycieczkę krajoznawczą główną ulicą wsi. Ale przynajmniej po drodze można zaliczyć piwo i obiad. Największy problem z Wilczą Łapą jest jednak taki, że w niczym nie przypomina ona tras czerwonych znanych z bliźniaczego Enduro Trails. Początek to połączenie jazdy po stoku z trasą o nawierzchni „Twister sprzed remontu”. Końcówka to z kolei naturalna ścieżynka w lesie. Nie ma tu ani flow, ani trudności, których spodziewałem się mając w pamięci chociażby Cygana czy Dębowiec. 

Rydzowy – chwila oddechu

Rydzowy to trasa zielona, dla każdego. Bez zbytniego nachylenia i przeszkód, idealna, by złapać chwilę oddechu po Sokolicy i przed powrotem na parking lub kolejnym podjazdem. Tak, w odróżnieniu od niektórych tras określanych jako „family” ta nadaje się dla dzieci i zupełnie początkujących rowerzystów.

A po resztę wrócimy!

Zawoja będzie bez dwóch zdań jednym z pierwszych miejsc, jakie odwiedzimy w przyszłym roku. Wrócimy po frajdę na Sokolicy i zweryfikować pogląd na temat Wilczej Łapy. Zapoznamy się też z Diablakiem, który zbiera same pozytywne opinie. I nawet nudny podjazd jakoś przebolejemy. Przyjedziemy na dwa dni, by drugiego wyskoczyć na Słowację Tabakowym. Wtedy też przygotujemy dokładny opis tego miejsca. A póki co propsujemy i cieszymy się, że mapa fajnych rowerowych miejsc w Polsce tak się rozwija!

W tym roku odwiedziliśmy też:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *