Dlaczego (niektórzy) kolarze golą nogi?

Ogolone nogi – wśród szosowców i krosiarzy codzienność. Nie brakuje jednak osób, które uważają, że facet powinien mieć nogi jak sarenka*. Czy golenie nóg wśród kolarzy-amatorów ma sens?

Żeby nie było – nie jestem jakimś specem w tej kwestii. Szosowiec ze mnie, jak z Kingi Rusin dziennikarka, z xc też niewiele mam wspólnego, a sam nogi goliłem może ze trzy razy. Postanowiłem jednak zgłębić temat i znaleźć powody, dla których faceci mogą (powinni?) to robić.

1. Bo tatuaże lepiej wyglądają

Ok, to akurat nie ma nic wspólnego z kolarstwem. Jednak jako posiadacz tatuaży na łydce musiałem o tym wspomnieć. Tatuaż przykryty kłakami wygląda po prostu źle.

2. Bo ogolone nogi są bardziej „aero”

Tak się tylko zastanawiam, kiedy „aero” było dla mnie istotne… I wychodzi, że nigdy. W lesie to akurat nie ma znaczenia. Zostawmy ten argument szosowcom i idźmy dalej.

3. Bo ogolone nogi lepiej się masuje

W sumie ten argument ma większy sens wśród zawodowców, ale któż z nas odmówiłby przyjemnego masażu? Ogolona skóra lepiej wchłania maści i kremy, a masaż jest skuteczniejszy. No i przyjemniejszy. Dla obu stron.

4. Bo na rowerze łatwo sobie zrobić „ała”…

Osobiście należę do miłośników przyrody i lubię sobie czasem przytulić jakieś drzewko czy ziemię. Ten argument zatem do mnie przemawia. Prosta sytuacja z życia wzięta – zaliczasz konkretniejszy dzwon. W efekcie masz rozciętą, obdartą, stłuczoną – pewnie wszystko na raz – nogę. Zakładasz więc plaster albo bandaż. A potem go zdejmujesz – razem z zaschniętą krwią i, oczywiście, włosami. Nic przyjemnego… To ja już lepiej te nogi ogolę…

5. Bo ogolone nogi łatwiej się schładzają

Skoro w upały nie jeździsz w swetrze albo owinięty kocem, to po co Ci futro? To samo zresztą dotyczy włosów w miejscu, gdzie pocimy się zazwyczaj szybko i mocno, czyli pod pachami. Zupełnie nie wiem, po co tam są.

6. Bo MTB lubi błoto

Bez błota nie ma zabawy – wszyscy kolarze górscy to wiedzą. Co mają do tego włosy? Ich brak znacznie ułatwia walkę z tym błotem po skończonej jeździe. Do ogolonej nogi nie przykleja się ono tak ochoczo i znacznie łatwiej je spłukać. 

Golić czy nie golić?

To akurat zależy od osobistych preferencji i sam musisz się przekonać… Wróć! Bez bełkotu. Uważasz, że ogolone nogi świadczą o braku jaj? Zrób eksperyment. Poświęć się i ogól nogi chociaż raz, na próbę. Spójrz na dół. Jaja dalej są na swoim miejscu? No popatrz, kto by się spodziewał… To teraz pokaż się kolegom, którzy mieli podobne zdanie co Ty. Do tego to dopiero trzeba mieć jaja, co? A teraz zacznij jeździć. Jeżeli brak włosów Ci przeszkadza i czujesz się nieswojo, spokojnie – odrosną. A może okaże się, że bez nich Ci lepiej? Jak nie spróbujesz, to się nie przekonasz! 

* Taki suchar:

  • masz nogi jak sarenka
  • takie zgrabne?
  • nie, takie owłosione

Może Cię zainteresuje:

1 thought on “Dlaczego (niektórzy) kolarze golą nogi?”

  1. Jest jeszcze jeden ważny argument, chodzi mianowicie o kleszcze i inne dziadostwo. Jestem kolarzem górskim amatorem i nie raz się muszę oglądać czy coś mi po nodze nie chodzi. Przy ogolonej nodze łatwiej doszukać się kleszcza gdy wyjedzie się z lasu, lub jakiejś łąki, więc to do mnie przemawia. Borelioza to niezłe g***o warto mieć to na uwadze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *