[Z buta] Rodzinnie na Łapsową Polanę i Stare Wierchy

Czyli wdrażam w życie plan bliższego zapoznania z Gorcami, na początek obierając nieco popularniejsze kierunki.

Plan tej wycieczki był wielokrotnie modyfikowany. W końcu trzeba było porzucić marzenia o zrobieniu pętli a ostateczny wybór padł na trasę wiodącą z Klikuszowej w stronę Łapsowej Polany, z opcją zejścia do Obidowej i wspinaczki na Stare Wierchy.

Pierwsze problemy pojawiają się w momencie poszukiwania jakiegokolwiek parkingu. Ostatecznie decyduję się na pozostawienie samochodu pod cmentarzem w Klikuszowej. Szlak prowadzi wzdłuż cmentarnego muru, więc jako punkt startowy nadaje się idealnie. Szkoda tylko, że parkingu jako takiego brak i trzeba zostawić auto na wąskiej drodze…

Mniej więcej pierwszy kilometr pokonujemy szerokim i gładkim asfaltem, lekko pod górę. W końcu jednak szlak skręca w równie szeroką, ale już piaszczystą i płaską, drogę. Przez chwilę wydaje się, że to będzie wycieczka z gatunku tych nudniejszych. Na szczęście w pewnym momencie charakter szlaku się zmienia – robi się stromo, wąsko, dość kamieniście. Po nieciekawym początku to miła (przynajmniej dla mnie) odmiana. Od tego momentu fragmenty trasy ciekawsze/trudniejsze* przeplatają się z mniej wymagającymi.

*niepotrzebne skreślić

Niestety, przez większość czasu idziemy lasem, widoków tu jak na lekarstwo. Po jakiejś godzinie spaceru docieramy do rozwidlenia szlaków, obok którego stoi murowana kapliczka. Czarny leci prosto, w kierunku Bukowiny Obidowskiej, ale my odbijamy w lewo, w niebieski schodzący do Nowego Targu. Po niecałych pięciu minutach docieramy do pierwszego tego dnia punktu kontrolnego – Koliby na Łapsowej Polanie.

Przy odpowiedniej pogodzie na pewno widok robi wrażenie. Dzisiaj jednak Tatry chowają się pod kołdrą z chmur, smogu i innego podhalańskiego dziadostwa. Sama koliba robi bardzo dobre wrażenie. Ale na pytanie o piwo odpowiadają, że mają tylko bezalkoholowe. I nie mrugają przy tym znacząco, jak w tej starej reklamie… Za to rozmiar schabowych robi wrażenie dosłownie na każdym. Uznawane za tutejszą specjalność racuchy też dają radę.

W trakcie krótkiej przerwy podejmujemy decyzję, by odwiedzić Stare Wierchy. W pierwszej kolejności trzeba się wydrapać z powrotem do czarnego szlaku. Później mało zapadający w pamięć kawałek do kolejnego rozwidlenia szlaków, na którym skręcamy w lewo, w szlak zielony, zaczynając tym samym zejście do Obidowej.

Od razu widać, że ten szlak ma zupełnie inny charakter. Miejscami dość ostre zejście pełne jest dużych, luźnych kamieni. Inaczej wygląda też porastający zbocze las, pełen wciąż zielonych mchu i paproci. Z punktu widzenia utraty wysokości ten fragment jest bez sensu – większość tego, co gubimy, trzeba będzie nadrobić na podejściu pod Stare Wierchy. A podejście to subiektywnie jest najbardziej wymagającym fragmentem całej wycieczki. Stosunkowo krótkie, okazuje się też dość strome i jednostajne: cały czas do góry, bez wypłaszczeń, które pozwoliłyby na chwilę oddechu.

Teren wokół schroniska na Starych Wierchach jest rozległy, turystów sporo, ale trudno mówić o tłumach. Za to widoków absolutnie brak. Robimy kolejną przerwę i rozważamy plan powrotu. Opcje są trzy. Pierwsza to powrót tą samą drogą. Drugą jest zejście niebieskim szlakiem do Rdzawki. Niestety, skutkiem ubocznym jest konieczność przejścia około 3 kilometrów wzdłuż ruchliwej DK47. Brzmi kiepsko. Opcja trzecia też nie jest optymalna – to zejście do Obidowej i powrót do auta asfaltem.

Ostatecznie decyduję się na powrót solo tą samą drogą. No to odwrotna kolejność. Najpierw strome zejście do Obidowej. Potem niecałe dwa kilometry dość męczącego podejścia Obidowa-Bukowina Obidowska, gdzie według Stravy notuję szósty czas (22:59, KOM 18:50). A później już raźnym tempem zejście czarnym szlakiem do Klikuszowej. Cała wycieczka to niecałe 19 kilometrów i około 4 godziny w ruchu. Przejście trasy Klikuszowa-Łapsowa Polana-Obidowa- Stare Wierchy zajęło mi około 2 godzin i 15 minut. W drugą stronę znacznie poniżej 2 godzin (dane ze Stravy, więc nie są idealne).

Na początek odkrywania Gorców starałem się wybrać miejsca raczej popularne (nie licząc Turbacza, ale już tam byłem). Przyznam szczerze, że trochę się zawiodłem, głównie ze względu na niezbyt atrakcyjne szlaki. Ale z dobrze poinformowanych źródeł wiem, że są w Gorcach miejsca, które robią wrażenie i zamierzam przynajmniej część z nich w tym sezonie butowania odwiedzić.

Może Cię zainteresować:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *