Tak się pędzi w Beskidach! Rozmawiamy z Rafałem z BIMBRU.

Ola i Rafał, czyli BIMBER. Sami o sobie mówią, że pędzą w Beskidach. W zeszłym roku tak się rozpędzili, że przygotowali najlepszy event sezonu i zgarnęli Enduro Award. I wcale nie zamierzają zwalniać.

Jak to się stało, że zajęliście się pędzeniem BIMBRU?

Kiedy życie daje Ci cytryny, zrób z nich lemoniadę. Kiedy daje Ci wyjątkowe góry do jazdy na rowerze a w samym środku miasto o wielowiekowej tradycji włókienniczej, należy upędzić BIMBER. Wszystkie elementy, które składają się na naszą markę, od dość dawna składały się w tak oczywistą całość, że jedyne co pozostało to wybrać moment kiedy zacząć i dobrze się do niego przygotować.

Jak wygląda proces pędzenia – od fazy projektu do gotowego produktu?

Zazwyczaj pomysł pojawia się całkiem niespodziewanie, najczęściej na rowerze. Siedzenie przy biurku i próba zrobienia czegoś „na już” zazwyczaj nie przynosi satysfakcjonujących efektów. Następnie powstają pierwsze szkice, prototypy i zaczyna się szukanie dziury w całym. Staramy się podważyć każdy aspekt nowego produktu czy usługi i przygotowujemy kolejną wersję. Czasami wystarczy kilka takich iteracji, czasami jednak takie cykle kolejnych poprawek ciągną się bardzo długo. Kiedy produkt uznajemy za satysfakcjonujący trafia na stronę, jeśli kolejne rundy nie zmierzają w kierunku, w którym chcemy, temat trafia do szuflady i tam czeka na lepsze czasy. To dość nietypowy proces jak na przemysł odzieżowy, ale nie interesuje nas wypuszczanie nowych kolekcji na każdy sezon. Chcemy mieć portfolio dopracowanych produktów i aktualizujemy je kiedy możemy coś poprawić, nie dla samej potrzeby zmiany.

Wasze hasło brzmi “Pędzimy w Beskidach”. Czy to oznacza, że BIMBER jest produktem w 100% lokalnym?

Tak, cała nasza odzież produkowana jest wyłącznie w Bielsku-Białej i okolicach. Od początku było to jedno z podstawowych założeń firmy. Myślę, że nadaje to większy sens temu co robimy, mamy w ten sposób niewielki jeszcze, ale realny wpływ na rozwój naszego regionu.

Wśród wielu rowerzystów panuje przekonanie, że im bardziej upodobnią się do papugi, tym lepiej. Tymczasem Wy stawiacie na czerń. To dość odważne posunięcie, nie baliście się, że nie traficie do szerokiego grona odbiorców?

Z tym czarnym nie do końca chodzi o kolor a raczej o kwestię pewnego minimalizmu. Każda moda, tak i rowerowa, to forma komunikacji. Nie mamy nic przeciwko kolorowym strojom, jeśli barwa ma w ich wypadku jakieś znaczenie, a nie jest czymś kompletnie przypadkowym. Mając do wyboru dwanaście kolorów jersejów z dwudziestoma różnym nadrukami na pewno trafilibyśmy do szerszego grona odbiorców, ale straciłbym poczucie, że BIMBER ma trochę większy sens niż zwykła marka odzieżowa.

Zorganizowany przez Was PUCHAR BIMBRU odbił się szerokim echem w środowisku i przyniósł Wam Enduro Award. Spodziewaliście się, że narobicie aż takiego zamieszania?

Taki mieliśmy plan, cieszę się, że udało się go zrealizować. Założenie było takie, żeby nie wzorować się na innych zawodach i opracować formułę, która pozwoli w prostych założeniach zamknąć to, co sami lubimy w rowerze najbardziej. Chodzi przede wszystkim o bardziej eksploracyjną twarz kolarstwa górskiego, gdzie rower enduro nie służy do zjechania OS-a o dwie sekundy szybciej, a jest jedynie narzędziem zapewniającym pokonanie dowolnej przeciwności.

Pierwszą edycją PUCHARU zawiesiliście sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Jak zamierzacie ją przeskoczyć w tym sezonie?

Przygotowujemy dwie edycje zawodów. O ile PUCHAR BIMBRU jest imprezą o dość przyjaznym poziomie trudności, o tyle niedługo chcemy przedstawić koncepcję imprezy stanowiącej większe wyzwanie dla samych uczestników. Będzie to wyzwanie nie tylko rowerowe, ale też intelektualne. Inspiracją jest tu dla nas curling i szachoboks, czyli dyscypliny, które wymagają dobrego przygotowania głowy i ciała.

Ostatnio postanowiliście wejść również w działkę edukacyjną, organizując szkolenie pierwszej pomocy. Skąd ta inicjatywa?

Trochę w światku rowerowym brakuje harmonijnego rozwoju. Wszyscy szlifują wchodzenie w zakręty, ale mało kto ma pojęcie o udzielaniu pomocy, różnie bywa też z czytaniem mapy itp. Chcemy działać tam, gdzie widzimy deficyt wiedzy i jego uzupełnienie mogłoby wzbogacić środowisko rowerowe.

Co chwilę zaskakujecie nowymi pomysłami. Czy wśród Waszych produktów też pojawią się w najbliższym czasie jakieś niespodzianki?

Tak. Nie chcemy być zaszufladkowani jako firma robiąca tylko ciuchy lub organizująca wyłącznie zawody. Pracujemy nad nowym produktem, który będzie stanowił sam dla siebie trochę nową kategorię, ale oczywiście będzie związany z pędzeniem w Beskidach.

BIMBER w sieci:

1 thought on “Tak się pędzi w Beskidach! Rozmawiamy z Rafałem z BIMBRU.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *