Tatry w wersji light – Hala Kondratowa

Czyli ciekawa alternatywa dla Kościeliskiej, Chochołowskiej i Morskiego Oka.

W zasadzie ten wpis mógłby się składać z samej galerii zdjęć. Trasa z Kuźnic na Halę Kondratową jest na tyle mało wymagająca, że poradzi sobie z nią praktycznie każdy, nawet mniej wprawiony turysta. W zimowych warunkach niezaprzeczalnie ma jednak swój urok i fajny klimat.

Startujemy z parkingu w Kuźnicach (dojeżdżamy busem, auto osobowe trzeba zostawić sporo wcześniej) i ruszamy w kierunku schroniska na Kalatówkach. Początek prowadzi szeroką, dość stromą drogą. Mijamy pustelnię Brata Alberta, płacimy haracz w kasie i odbijamy w lewo, w kierunku Hali Kondratowej. Charakter szlaku zmienia się dość mocno – robi się na tyle wąsko, że zmuszeni jesteśmy iść gęsiego. Na całym szlaku jest kilka niewielkich podejść, jednak nie stanowią one większej trudności.

Dojście do schroniska zajmuje mi równą godzinę. Na miejscu zastajemy masę ludzi, w tym bardzo dużo skiturowców. Obserwując ich dochodzę do wniosku, że takie narty chyba mógłbym polubić. Samo schronisko jest małe i skromne, ale ma swój klimat. Spędzamy w nim dłuższą chwilę, popijając zimową herbatę (podobno bardzo dobra) i inne trunki, po czym ruszamy w drogę powrotną.

Tym razem jednak odbijamy w stronę Kalatówek, które wcześniej ominęliśmy. Zaczyna się rozpogadzać, maszeruje się przyjemnie, a widoki stają się coraz lepsze.

W schronisku… przepraszam, w hotelu na Kalatówkach, robimy kolejną, już krótszą przerwę. Nazwa hotel w sumie lepiej do tego obiektu pasuje. Górskiego klimatu tu ze świecą szukać. Ceny też tak jakby hotelowe. I to warszawskie. 12 złotych za piwo… w plastikowym kubku lepiej pozostawić bez komentarza.

Cała trasa ma według Stravy 9 kilometrów, a jej przejście zajęło mi niecałe 2 godziny. Mapa turystyczna podaje 7 kilometrów i 3 godziny… Niezależnie od wszystkiego, jeżeli szukacie miejsca na ciekawy spacer w Tatrach, w miejscu nieco mniej obleganym przez turystów, Hala Kondratowa powinna spełnić Wasze oczekiwania.

Zobacz też:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *