Szybki strzał – Ibis Ripley

Gdybym miał jednym zdaniem określić ścieżkowego Ibisa, brzmiałoby ono „made for fun”.


Ripley’a mogłem przetestować dzięki uprzejmości Blackbird Bike. Jeździłem na nim przez pół dnia, czyli krótko. Dlatego to NIE jest pełnoprawny test. Raczej zbiór pierwszych wrażeń spisanych na gorąco po krótkim zapoznaniu z rowerem.


Ze skokiem 130 mm z przodu i 120 z tyłu Ripley idealnie wpisuje się w gatunek ścieżkowców do zabawy. Jak pewnie się domyślacie ze wstępu, wywiązuje się ze swojej roli bardzo dobrze.

Ripmo bardzo pozytywnie zaskoczył mnie lekkością podjeżdżania. Być może wyśrubował tym samym oczekiwania względem młodszego brata. Czy Ripley im sprostał? Prawie. Prawdopodobnie gdyby nie świeże wspomnienie z podjazdów na Ripmo, nie miałbym żadnych zastrzeżeń. Pod górę jest naprawdę skuteczny. Przełożenia są optymalne, pozycja wygodna, zawieszenie nie buja. Rower prze do przodu i powstrzymać go mogą tylko naprawdę strome odcinki albo kondycja rowerzysty. W czym więc problem? Nie do końca jestem w stanie to wytłumaczyć. Po prostu brakowało mi efektu „wow”, który powoduje, że podjeżdżanie przestaje być przykrą koniecznością a staje się przyjemnością.

Na szczęście potem przychodzi czas na zjazd. I tu Ripley pokazuje, do czego został stworzony. Jest takie modne określenie, którym często określa się różne rowery – „zabawowy”. Gdybym miał wskazać jeden rower, do którego ono pasuje idealnie, byłby to właśnie ten. Z każdym przejechanym metrem coraz mocniej skłania do wspólnej zabawy. On po prostu chce, żeby odrywać koła od ziemi, opóźniać hamowania i jeździć szybko. I kiedy wydaje się, że szybciej już nie można, Ripley stwierdza, że to była tylko rozgrzewka.

Jednocześnie imponuje poczuciem pewności i bezpieczeństwa, jakie zapewnia. Wybacza błędy, jakby chciał powiedzieć „ok stary, nic się nie stało, bawimy się dalej”. I w zasadzie nie ma dla niego znaczenia, czy jedzie po flowtrailu, czy technicznej trasie. Na testowe kilometry złożyły się przejazdy Twistera i Cygana i na obu Ripley radził sobie bardzo dobrze.

Od ścieżkowca oczekuję dwóch rzeczy. Ma dawać masę zabawy na wszelkiej maści trasach i być dobrym kompanem do całodniowych górskich wyryp. Po krótkim zapoznaniu z Ibisem Ripley wiem, że z tego pierwszego wywiązuje się fenomenalnie. A to już połowa drogi do bycia ścieżkowcem idealnym…

Może Cię zainteresuje:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *