Kolarstwo górskie niejedno ma imię?

10 różnych osób. Jedno pytanie. Czym jest dla Ciebie kolarstwo górskie?



Założenie jest proste – zadajemy to pytanie różnym osobom związanym z MTB. Zawodnikom, blogerom, projektantom i mechanikom. Dajemy pełną swobodę wypowiedzi – chcemy, żeby odpowiedzi były jak najbardziej naturalne i niewymuszone. Wszystko w jednym celu – przekonać się, ile twarzy może mieć kolarstwo górskie.



Temat kolarstwa i rowerów obecny jest w moim życiu codziennie, przez większą część dnia. I kolarstwo górskie stanowi dla mnie nieustające źródło szczęścia, radości, a także czasem… frustracji. Ta wypowiedź wymaga chyba rozwinięcia, więc pozwolę sobie rozwinąć. Uczucie szczęścia podczas jazdy rowerem zna każdy, to nie ulega wątpliwości. Do tego to poczucie wolności… Ale też jazda na MTB wymaga często pełnego zaangażowania i skupienia. Gdy trzeba pokonywać trudne trasy, nie myśli się w tym momencie o zwykłych problemach, które na co dzień zaprzątają człowiekowi głowę, bo całą uwagę skupia się na jeździe. I nabiera się wówczas właściwego dystansu do życia, to jest jak zaczerpnięcie oddechu. Oczywiście nie samymi trudnymi ścieżkami człowiek żyje, bo jazda w górach umożliwia również podziwianie pięknych krajobrazów. Daje mi to najczystszą, nieposkromioną niczym radość. Radość odczuwam też wtedy, gdy widzę, że moi synowie rwą się do jazdy rowerem górskim. Radość i dumę, bo fajnie jest obserwować ich postępy i z przymrużeniem oka patrzeć na ich dziecięcą rywalizację (każdy zawsze chce być pierwszy). Natomiast frustracja czasem pojawia się, gdy czegoś nie potrafię zjechać, albo gdy niezbyt dobrze wychodzi mi pokonywanie własnych lęków. Ale nie ma tego złego, bo ostatecznie czuję się wtedy zmotywowana, żeby nad tymi aspektami popracować. Zwykle się udaje. Gdy jeździ się na rowerze najfajniejszą wartością dodaną jest moim zdaniem obracanie się w środowisku podobnie zaaferowanych osób, z którymi łatwo nawiązać wspólny język. Takie „branżowe” znajomości często przeradzają się później w prawdziwą przyjaźń. A o to bardzo trudno w dzisiejszym świecie.

Joanna, MotherBiker

Kiedyś kolarstwo górskie było dla mnie jazdą na rowerze po parkowych pagórkach, potem tripami po już prawdziwych górach ze znajomymi. Następny etap był maratonowy. Wtedy kolarstwo było wyścigiem z innymi i samym sobą. A gdy już wyścigi się znudziły, kolarstwo górskie stało się wyzwaniem, jakim jest jazda po ścieżkach będących na granicy moich umiejętności. Czym jest teraz? Uwielbiam tą chwilę, gdy zapinasz kask, poprawiasz okulary, słyszysz trzask wpinanych w bloki pedałów i przenosisz się w inną rzeczywistość. Wtedy nie ma nic innego, liczy się tu i teraz. Głowa działa tak, że wyłącza się wszystko. Nie myślę o niczym, tylko łapię łapczywie widoki i wszystko to, co wokół mnie. Tym jest dla mnie kolarstwo.

Dorota, mamba on bike

Odkąd publikuję bloga, kolarstwo górskie dosłownie narzuca rytm mojego dnia, nie pozostawiając miejsca na nudę. Ale i bez tego, wyjazdy w góry to coś więcej, niż wędkowanie, szydełkowanie i inne tzw. „hobby”. Góry uczą planowania, organizacji, odpowiedzialności, radzenia sobie ze stresem i strachem, a nawet… oszczędzania pieniędzy, przy obecnych cenach części 😉 Dają okazję do poznawania nowych miejsc z dala od domu i bezkarnego jedzenia niezdrowych rzeczy. Rowery górskie to tak naprawdę kody na więcej życia w życiu. Trochę to jednak górnolotnie brzmi, a przecież nie walczymy tu z głodem w Afryce, tylko jeździmy na rowerach – tak naprawdę w tym wszystkim chodzi o dobrą zabawę!

Michał, 1Enduro



Z jednej strony kolarstwo górskie jest dla mnie pomysłem na biznes, a z drugiej czymś, co daje poczucie wolności. Przez tę krótką chwilę możesz się odstresować, zwiedzać ciekawe miejsca i czerpać z tego przyjemność, obcując z przyrodą.

Rafał, Dragon Bike Components

Hmm… idealnym sposobem na spędzenie czasu ze znajomymi, możliwością poznania nowych ludzi. Sposobem na świetną zabawę oraz na odstresowanie się i zapomnienie o problemach „pierwszego świata”. Poza tym chyba nie ma nic lepszego niż lapsy z ziomkami na lokalnej, dobrze przygotowanej trasie przy zachodzie słońca. Zajawa!

Marcin, High Five Racing Team

Myślę, że jest przede wszystkim moją wielką pasją, tak dużą, że zaważyła o kształcie mojego życia i 80% tego, co robię jest z nią związane. Brzmi banalnie, ale myślę, że każdy, kto odnalazł w życiu „to coś” wie, o czym mówię. Jest zdecydowanie tym, co daje mi energię do życia i działania. W zasadzie nie wyobrażam sobie życia bez tej energii, to ona pcha mnie do przodu i sprawia, że codziennie chcę być lepszy niż wczoraj. Z kolarstwem górskim łączy się zarówno moja praca (projektuję i uczę ludzi jeździć), jak i hobby, na które przeznaczam dużo czasu i pieniędzy Na pewno praca z pasją pozwala dać z siebie wszystko, nie liczysz czasu, liczy się to, żeby efekt był najlepszy. Co jest tak wspaniałego w tym sporcie, że tak mnie wciągnął? W zasadzie to nic szczególnego, nie wybija się szczególnie na tle innych sportów i sposobów spędzania wolnego czasu. Ja odnajduję w nim proste przyjemności, najbardziej kręci mnie flow podczas jazdy w górach, loty na skoczniach, stan, w którym liczy się tylko ten jeden moment, w którym wszystko płynie, a problemy świata przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Myślę, że to łączy wiele sportów i mocno uzależnia. Poza tym kocham przyrodę, uwielbiam góry, odnajduję tam spokój i równowagę. Podoba mi się odkrywanie, eksplorowanie, sprawdzanie co jest na końcu ścieżki, a co za kolejną góra. Lubię się zmęczyć, przesuwać własne granice, poczuć fizycznie, że żyję. Kolarstwo dla większości ludzi jest tym obszarem życia, który wybierają jako czas wolny, robią to co lubią. Pracując z takimi ludźmi czujesz luz i wzajemnie zarażacie się pozytywną energią, to jest jeden z moich ulubionych aspektów pracy. Kolarstwo grawitacyjne nie jest za to dla mnie czymś na pokaz, nie czuję dumy, że skaczę na rowerze, czuję dumę, że żyję według swoich zasad. Nie uważam, aby rower był w jakikolwiek sposób lepszy od innych sportów i nigdy nie próbuję przekonywać ludzi o jego wyższości (np. nad piłką nożną). Kolarstwo też nie jest dla mnie sposobem na budowanie własnej wartości, nie porównuję się z nikim innym, jedynie z sobą samym. Zawsze znajdzie się ktoś lepszy, z lepszym zapleczem, większą ilością czasu na trening, lepszą genetyką do tego sportu, dlatego budowanie swojej wartości na wynikach zawsze będzie zgubne i wypali z zajawki. Podsumowując, kolarstwo górskie jest dla mnie zdecydowanie narzędziem, które pomaga mi żyć według własnych zasad i być szczęśliwym człowiekiem.

Jan „Elvis” Kiliński



Musiałbym chyba przeanalizować czym było kiedyś, czym jest teraz i czym będzie w przyszłości. Kiedy jako nastolatek zainteresowałem się kolarstwem była to stosunkowo nowa dyscyplina. Wiązał się z nią jakiś prestiż, coś, co motywowało do pracy. Podchodziłem do tego typowo sportowo, ścigałem się. Nauczyło mnie to samozaparcia, dążenia do celu, rzeczy, które mi się przydały później w życiu. Po okresie ścigania MTB przerodziło się w fajną odskocznię. Typowy relaks w ukochanych górach, możliwość ucieczki. Wsiadałem na rower i jechałem po prostu przed siebie, bez żadnych ambicji, celów.  A teraz kolarstwo górskie jest dla mnie w zasadzie wszystkim. Pracuję przy rowerach, wróciłem do startów, więc znów pojawiły się jakieś cele i ambicje. MTB na pewno dało mi w życiu wiele, nauczyło wiary w siebie i przekonało, że jak człowiek ciężko pracuje, to może wiele osiągnąć. Kolarstwo górskie było i jest bardzo ważnym elementem życia mojego i mojej rodziny i na pewno dalej nim będzie. Jest obecne w życiu mojej żony, pewnie będzie też ważne w życiu syna. Siłą rzeczy rowery będą w jego otoczeniu. Mam nadzieję, że będzie chciał jeździć i będziemy mogli cieszyć się kolarstwem wspólnie.

Maciej, Bike Doctor Service

Jest dla mnie czymś więcej, niż tylko jazdą na rowerze. To odskocznia od rzeczywistości. Sprawia mi to niesamowitą przyjemność, tym bardziej, że mieszkam w Ustroniu, gdzie mamy fantastyczne tereny do jazdy. Wstaję o piątej albo szóstej rano i zawsze mam przed sobą perspektywę jakiegoś fajnego podjazdu – chociażby na Równicę czy Czantorię. Przygotowuję się teraz do ciekawych maratonów, dużo będzie się działo na naszych terenach, więc tym bardziej się cieszę. Kolarstwo górskie to doskonałe dopełnienie wszystkiego, co się dzieje wokół mnie. Choć nie ukrywam, że szosa też zaczyna sprawiać mi coraz więcej przyjemności i będzie mnie coraz więcej widać na arenie szosowej.

Remek, Odkrywcy Taurus



Skoro przemaglowaliśmy innych, to wypadałoby podzielić się też swoimi przemyśleniami na ten temat. W takim razie – czym dla nas jest kolarstwo górskie?

Kolarstwo górskie jest dla mnie doskonałym sposobem na aktywny odpoczynek i oderwanie się od codziennych problemów.

Basia

Przede wszystkim kolarstwo górskie jest dla mnie w sposobem na poznawanie nowych miejsc i odkrywanie tych, które już znam, na nowo. Jazda od szczytu do szczytu w dobrej ekipie, fantastyczne widoki, adrenalina na zjazdach. Albo haratanie w typowo rowerowych miejscówkach i integracja z innymi maniakami kolarstwa na trasie czy w barze na dole. To dwa niezawodne sposoby, by wieczorem móc powiedzieć “to był dobry dzień”. Po drugie MTB to niezawodny sposób na walkę z własnymi słabościami. Miejsca, które kiedyś wydawały się nie do pokonania, z czasem przestają stanowić problem. Przesuwanie własnych granic i obserwowanie progresu daje ogromną satysfakcję!

Piotrek

A czym kolarstwo górskie jest dla Was? Dajcie znać w komentarzu!

1 thought on “Kolarstwo górskie niejedno ma imię?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *