Downhill w Polsce nie umrze! Rozmowa z Marcinem „Bananem” Matusznym

Z Marcinem Matusznym, zawodnikiem High Five Racing Team i jednym z organizatorów Local Series of Downhill rozmawiamy o kondycji polskiego DH, planach LSD na nadchodzący sezon i szalonych wyczynach na hardtailu.

Fot.: pstryKANIA/https://www.instagram.com/pstrykania/

Czym LSD zaskoczy w tym roku zawodników i kibiców?

W tym sezonie tak się złożyło, że Local Series of Downhill to jedyny w Polsce cykl zawodów downhillowych, który nie jest zależny od PZKol, od początku do końca wykreowany przez zawodników dla zawodników. Priorytetem jest dla nas utrzymanie rowerowo-kumpelskiej atmosfery. Łączymy sporą dawkę rywalizacji i możliwość spędzenia czasu w fajnej, licznej ekipie wariatów o podobnych zainteresowaniach. LSD na pewno zaskoczy miejscem rozgrywania pierwszej edycji. Daty ogłosiliśmy już jakiś czas temu, miejscówki podamy podczas pokazu filmów w Bielsku-Białej. Dodatkowo od tego sezonu wprowadzamy ułatwienie w formie płatności on-line. Zapisy na wszystkie trzy tegoroczne edycje ruszą 6 marca, o czym będziemy na bieżąco informować na fanpage’u LSD.

Fot.: pstryKANIA/https://www.instagram.com/pstrykania/

Jak z perspektywy organizatora zawodów i zawodnika oceniasz aktualną kondycję polskiego DH?

To bardzo ciężkie pytanie. Z jednej strony od roku 2009 statystycznie liczba zawodników startujących w zawodach downhillowych jest coraz mniejsza. Do tego dochodzi aktualny boom na Enduro, które trafia do znacznie szerszej grupy odbiorców i spycha downhill na dalszy plan. Wszak w Enduro może jeździć każdy – doskonale pokazuje to chociażby bielski kompleks Enduro Trails, gdzie przekrój wieku mieści się w przedziale 6-60, zapewne z odchyleniami. Downhill trafia do zdecydowanie mniejszej grupy odbiorców i gdzieś w ludzkiej świadomości utarło się, że to sport tylko „dla wariatów”, z czym zupełnie się nie zgadzam. Downhill jest niepodważalnie dużo bardziej widowiskowy, co pokazały choćby Mistrzostwa Europy w Wiśle, gdzie stoki Stożka i parkingi były wypełnione tysiącami kibiców. Na przestrzeni lat skill zawodników poszybował mocno w górę, mamy Mistrzów Europy, Sławka regularnie startującego w Pucharach Świata, polskie firmy produkujące świetne rowery i sprzęt, coraz lepiej zorganizowane zawody. Reasumując, uważam, że downhill w Polsce nie umrze, a dzięki staraniom zawodników, organizatorów czy innych aktywistów będzie tylko lepiej!

Fot.: pstryKANIA/https://www.instagram.com/pstrykania/

5 marca w Bielsku-Białej szykujecie pokaz filmów – czego możemy się na nim spodziewać?

Według oczątkowych założeń pokaz filmów rowerowych miał być okazją do spotkania się przed sezonem, okazją do luźnych rozmów, podzielenia się planami i nabuzowania do nadchodzącego sezonu, który jest tuż tuż. W trakcie planowania tego eventu chcieliśmy jakoś urozmaicić sam pokaz. Postanowiliśmy w holu kina odpalić wystawkę topowych rowerów NS Bikes na rok 2018. Zaprezentują je chłopaki z High Five Racing Team oraz sklep Lulagoga, którego ekipa dopilnuje, by ludzie mniej zainteresowani DH również znaleźli coś dla siebie czy swoich dzieciaczków. Do tego dołożyliśmy mały konkurs w formie goldsprintów i losowanie fantów dla ludzi obecnych na sali kinowej. Co do samych pokazów filmów, podzieliliśmy je na 3 bloki tematyczne. Pierwszy z nich, na dobry początek, to produkcje krótkometrażowe z kategorii Enduro. W kolejnym pojawią się krótkometrażowe produkcje downhillowe i freeride’owe, gdzie nie zabraknie cięższego brzmienia, sporych lotów i spotkań z glebą. Na koniec zostawiliśmy premierę filmu podsumowującego poprzedni sezon Local Series of Downhill, produkcji Rafała Zielonki. Myślę, że nikt nie będzie się nudził, zwłaszcza, że do 100% zapełnienia sali zostało już zaledwie kilkadziesiąt miejsc.

Fot.: pstryKANIA/https://www.instagram.com/pstrykania/

Skoro już przy filmach jesteśmy – będzie Hardtail Hucking 3.0?

Tak, planujemy kontynuację i produkcję Hardtail Hucking 3.0. Mamy już pomysł i wiele kilogramów zajawy do stworzenia kilku secret spotów przyjaznych dla obiektywu, za to mniej dla roweru. Film będzie utrzymany w podobnym klimacie jak część druga, natomiast jeśli uda się nam pozyskać odpowiedni budżet to na produkcję chcemy poświęcić więcej dni zdjęciowych i zrobić coś jeszcze lepszego!

Niedawno furorę w sieci robiły zdjęcia Ewy Kani z Tobą na gigantycznym NS w roli głównej. Jakie są Twoje wrażenia z góry?

Wrażenia z jazdy ciężko opisać, to trzeba po prostu czuć – wąsko, mało stabilnie, do tego po obu stronach coś wystającego z zmieni, po prawej góry ze stromym zboczem, a po lewej gęsty las. Wszystko dopełnione świadomością, że spaść można tylko raz i do tego ten dźwięk opon pokonujących kolejne metry wydających charakterystyczny dźwięk desek – wrrrrrrrrrrr.

Fot.: pstryKANIA/https://www.instagram.com/pstrykania/

Zdjęcia Ewy i jej mało szablonowe spojrzenie zawsze robią furorę! Udało się nam wspólnie zdobyć już kilka wyróżnień na największych portalach rowerowych na świecie, a czas spędzony z nią w lesie zawsze bardzo miło się wspomina. Daaaajcie już wiosnę…

Fot.: pstryKANIA/https://www.instagram.com/pstrykania/

Dlaczego jeździsz na hardtailu? 😉

Bardzo dobrze czuję się na moim hardtailu NS Bikes Surge, taki rower daje wbrew pozorom wiele możliwości – jest bardzo zwrotny, skoczny. Może też dlatego, że w Polsce powstaje coraz więcej tras, które bardziej są przystosowane pod rowery z mniejszym zawieszeniem niż pod typowe, duże zjazdówki. Trasy stricte zjazdowe w Polsce można policzyć na palcach jednej dłoni. Poza tym, niezmiennie od samego początku mojej rowerowej przygody, stawiam na luz i dobrą zabawę, a jazda na ht pozwala mi właśnie na luźne podejście do tematu i całe mnóstwo frajdy!

Fot.: pstryKANIA/https://www.instagram.com/pstrykania/

Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia w lesie!

Mieliśmy przyjemność rozmawiać z:

 

2 thoughts on “Downhill w Polsce nie umrze! Rozmowa z Marcinem „Bananem” Matusznym”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *