Błatnia – szczyt miliona możliwości

Jest w Błatniej coś takiego, że chętnie na nią wracamy. A w tym roku dzięki najlepszej przewodniczce, Sylwii, poznaliśmy tamtejszą perełkę – jeden z najlepszych zjazdów, jakie oferuje okolica.

Tako rzecze Wikipedia

Błatnia, dawniej znana jako Błotny, ma wysokość 917 m n.p.m. i określana jest jako „niewybitne wypiętrzenie grzbietu, wznoszące się nad Doliną Wapienicy, niecałe 4 km na zachód od Klimczoka”. Faktycznie, trudno mówić tu o zapierających dech w piersi widokach, sama góra też nie jest jakoś specjalnie atrakcyjna. A jednak przyciąga, a będąc na Szyndzielni czy Klimczoku aż głupio tu nie podjechać. Ale na samą Błatnią można się dostać na wiele sposobów, a i możliwości zjazdu nie brakuje.

W górę

Z Bielska-Białej na Błatnią prowadzi niebieski szlak z Wapienicy. Jeżeli wystartujemy z parkingu czeka nas nudny, płaski początek w kierunku zapory. Potem jednak robi się ciekawie. Strome, długie, kamieniste podejście może odebrać ochotę do dalszej jazdy. Nawet bez roweru ten fragment potrafi być wymagający. Jeżeli uda się go pokonać, czeka nas chwila oddechu – momentami jest płasko, nie brakuje też podjazdów, ale dających się pokonać w siodle. Kolejna zabawa w „czy uda się podjechać” czeka nas tuż przed schroniskiem. Od siodła, w którym szlak niebieski łączy się z żółtym prowadzącym z Jaworza zaczyna się kolejna stromizna. Na szczęście niezbyt długa i do podjechania, ale jeśli brakuje nam formy, może zmusić do wypychu. Wywołany już szlak żółty z Jaworza (start z parkingu) jest całkiem przyjemny – szeroki, niewymagający technicznie, w zasadzie w całości do podjechania. Wydaje mi się też szybszy od tego z Wapienicy. Z Jaworza można również dojechać na szczyt czerwonym z Nałęża, ale nie próbowałem, więc nie wiem, na ile jest przyjazny. Nie znam też zielonego z Brennej. Znajomy wspomina go jako jedno z najbardziej traumatycznych rowerowych przeżyć, ale podobno miał mocny syndrom dnia wczorajszego, więc jego ocena może być zaburzona. My najczęściej na Błatnią dostajemy się przez Szyndzielnię. Od schroniska kierujemy się w stronę Klimczoka, po czym odbijamy w prawo w czarny łącznik i dalej na Błatnią docieramy żółtym szlakiem. Od Szyndzielni znajdziemy tu zaledwie dwa wymagające podjazdy/podejścia – jeden krótki, drugi bardzo krótki. Reszta to jazda po płaskim i kilka mniej lub bardziej ciekawych zjazdów. To też jedyny szlak, który prowadzi przez popularne polany z charakterystycznym „bunkrem” – w zasadzie najbardziej widokowe miejsce w najbliższej okolicy.

Na zaspokojenie głodu i pragnienia

Na Błatniej jest oczywiście schronisko. Sprawia wrażenie całkiem przyjemnego, ale osobiście zwykłem je ignorować i zjeżdżać kawałek dalej, do Rancza Błatnia. Tutaj można wystawić twarz do słońca, rozkładając się na rozległej łące, uzupełnić elektrolity Brackim i rozważyć opcje zjazdu. Można też zjeść, ale nasze doświadczenia podpowiadają, że kucharz miewa lepsze i gorsze dni, co widać w jakości potraw. Na porządny obiad lepiej poczekać, aż znajdziemy się na dole. W tym celu trzeba zjechać do Jaworza i udać się do jedynej w swoim rodzaju Karczmy pod Błatnią. To miejsce-fenomem. Z zewnątrz nijaki, wioskowy bar w budynku po dawnym pegeerze. W dodatku w bezpośrednim sąsiedztwie wypasionego hotelu. Wystarczy jednak zajrzeć tam w pogodny dzień – tłumy „lokalesów” i turystów każą się zastanowić w czym rzecz. Odpowiedzią jest dobra, szczera, domowa kuchnia, niewygórowane ceny i wyjątkowy, lekko przykurzony klimat. Warto!

W dół

Jak już wspomniałem opcji zjazdu jest jeszcze więcej, niż podjazdowych. Najszybszy i najłatwiejszy wydaje się żółty do Jaworza. Niebieski do bielskiej Wapienicy będzie przyjemny, ale tylko do stromej, kamienistej końcówki. Powrót na Szyndzielnię i zjazd Dziabarem? Będzie trochę pod górę, ale ma to sens. Ale tak naprawdę liczy się tylko jeden zjazd – szlak harcerski do Jaworza Nałęża. Pisałem już o nim przy okazji pierwszego kontaktu, więc nie będę się powtarzał. W ramach uzupełnienia dodam tylko film:

Polecany wariant

Oczywiście połączenie ulubionego podjazdu z ulubionym zjazdem. Start przez Dębowiec i Szyndzielnię i zjazd harcerskim. Największy minus – z Jaworza Nałęża, gdzie kończy się harcerski, do Karczmy pod Błatnią jest dość daleko. Do niedawna można było się przebić całkiem przyjemnymi leśnymi ścieżkami, ale ostatnio były mocno rozjechane przez sprzęt ciężki – budują w okolicy jakąś drogę. W mokry dzień można zgubić buty w błocie. W Karczmie oczywiście siesta i następnie powrót do Bielska-Białej asfaltem, bądź szutrami przez Wapienicę i Dębowiec. W ostatnim wariancie trasa ma około 45 kilometrów i przy zachowaniu turystycznego tempa z wieloma przerwami na uzupełnienie płynów może zająć niemal cały dzień. Gpx poprowadzi Was z parkingu pod Dębowcem, przez Szyndzielnię na Błatnią, harcerskim do Nałęża i dalej do Karczmy pod Błatnią:

https://www.strava.com/routes/11177063

Zobacz też:

2 thoughts on “Błatnia – szczyt miliona możliwości”

  1. Hej,
    Kilka wyjazdów i zjazdów pomiędzy Błatnią a Brenną znajdziecie na stronie http://www.trassy.pl
    Sfilmowane są całe przejazdy żeby móc sprawdzić dowolny fragment – w interaktywnej formie z mapą i profilem trasy. Nie musicie oczywiście oglądać całego przejazdu bo można się zanudzić – poruszać się można klikając interesujący fragment na mapie lub wykresie. Np:
    https://www.trassy.pl/blog/post/32
    Przegląd wszystkich zarejestrowanych do tej pory tras na:
    https://www.trassy.pl/blog/overview

    Serwis jest przygotowany na dodawanie tras przez wszystkich, którzy się zalogują – w tej chwili tylko przez konto facebook.
    W razie pytań lub uwag proszę o kontakt na:
    trassy.pl@gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *